Helikopterowe rodzicielstwo – czyli pułapka nadopiekuńczości 

Helikopterowe rodzicielstwo – czyli pułapka nadopiekuńczości 

Free A mother and daughter embrace and point at the sunset in a grassy field. Stock Photo

Zastanawiacie się, skąd wzięło się określenie “helikopterowe rodzicielstwo”? Wyobraźcie sobie zatem, że spacerujecie sobie po lesie, a nad Waszymi głowami krąży helikopter. Gdzie nie pójdziecie, tam on leci za Wami. Czujecie się nieustannie obserwowani. Z helikoptera zwisa drabinka, byście mogli w każdej chwili się po niej wspiąć, a pilot cały czas nawołuje, byście na pewno nie zrobili sobie krzywdy. A Wy przecież jesteście w pełni zdolni, by samodzielnie pójść na spacer! Jakie to ma przełożenie na wychowywanie dziecka? 

Na czym polega helikopterowe rodzicielstwo? 

W przypadku helikopterowego rodzicielstwa jest podobnie. Rodzic nieustannie krąży nad swoim dzieckiem, niczym ten helikopter, kontroluje jego każdy ruch, co chwilę sprawdza, czy wszystko jest z dzieckiem w porządku i na każdym kroku mu towarzyszy, oczywiście zwykle mając jak najlepsze intencje. Bo przecież dziecko może natrafić na jakąś przeszkodę, może zrobić sobie krzywdę, może podjąć złą decyzje, może się czymś zmartwić – dlatego helikopterowy rodzic stwierdza, że lepiej po prostu nieustannie nad dzieckiem krążyć. 

Niestety takie zachowanie może mieć bardzo negatywny wpływ na rozwój dziecka i przynieść odwrotne skutki do zamierzonych. Dlatego tak ważne jest, by nie mylić troski z nadopiekuńczością

Kiedy kończy się troska, a zaczyna nadopiekuńczość? 

Naturalnym zachowaniem rodzica jest troska o swoje dziecko – spędzanie ze sobą czasu, okazywanie mu miłości, prowadzenie rozmów czy wspieranie w trudnościach. Kiedy jednak przekształca się to w wyręczanie dziecka w różnych czynnościach czy rozwiązywanie wszelkich trudności za dziecko, niestety nie robimy wtedy mu żadnej przysługi. 

Jako rodzice powinniśmy się wtedy zastanowić, czy nasze zachowanie wynika z lęku o dziecko, powielania wzorców naszych rodziców czy może nadmiernej potrzeby kontroli. Warto także mieć na uwadze to, jakie efekty może przynosić helikopterowe rodzicielstwo i z jakimi konsekwencjami może mierzyć się dziecko. 

Problemy z samodzielnością – czyli skutki helikopterowego rodzicielstwa 

Nadopiekuńczość rodziców może negatywnie działać na dziecko i jego rozwój. Jak już wielokrotnie pisałam, najważniejszym zadaniem rodzica jest bycie autorytetem i przewodnikiem dla dziecka (zobacz: Dzieciokracja – czyli kim powinniśmy być dla swoich dzieci?), a krążenie nad nim niczym helikopter w to zadanie się nie wpisuje. 

Dziecko, które ma nadopiekuńczych rodziców może mierzyć się z poważnymi problemami z samodzielnością. W końcu jak ma podejmować samodzielnie decyzje, skoro przyzwyczajone jest do tego, że rodzic robi to za nie. Przez takie zachowania dziecko ma mało okazji do tego, by poczuć się osobą kompetentną. Nie czuje się sprawcą, co w konsekwencji powoduje, iż  brakuje  pewności siebie.

Kolejnym zagrożeniem jest też brak wykształcenia w dziecku odporności na porażki czy życiowe trudności. Jeśli nie będziemy towarzyszyć dziecku w jego drodze rozwiązywania problemów, a w zamian za to, sami będziemy to za nie robić, w przyszłości nie będzie ono w stanie poradzić sobie nawet z prozaicznymi trudnościami życia codziennego.  

Dziecko wychowywane przez nadopiekuńczych rodziców może mieć także trudności w nawiązywaniu zdrowych relacji – być może znów będzie szukało helikopterowego opiekuna lub samo będzie powielać takie zachowania. 

Jeśli więc zauważasz, że nadmiernie kontrolujesz swoje dziecko i krążysz jak ten helikopter, możesz postarać się zmienić swoje nawyki – dla dobra dziecka. O mądrym wspieraniu przeczytasz więcej tutaj: Jak wspierać dziecko?